Tak na szybko…

Fast food jakby ;) na szybko muszę coś naklikać bo dawno mnie nie było, a jutro spadamy w siną dal, więc na pisanie pewnikiem czasu nie będzie. Co u nas?!?!?

Krówek jak wiecie nie ma, podobno już od nowego właściciela marchewki z ręki jedzą…

Kunie – bez zmian

Alpasie… stan 26 z czego jedna, tfu jeden na uchodztwie (znowu podkreśliło, co jest źle?) Wczoraj Huguś pojechał na baby  :mrgreen: Daaaaaaaleko  :-D

Wróci jak zrobi co trzeba ;)

Dodatkowo… hmmm… miałam nie pisać coby nie zapeszyć, ale co tam! Zadatek wpłaciłam to już klamka zapadła, nowe wełniaczki będą  8-)

U paputów przybyło mniejszych towarzyszy, gdzieś miałam zdjęcia zaraz poszukam :) W tym tygodniu przyjechały cztery nowe i wyczekiwane bardzo. Albuś, Lutinka, Lajcik i nie wiem kto bo też Lajcik. Jeden jest pallidem cobaltem, dla mniej wtajemniczonych jasno szary ;) i pallid blue ale zaprawiony lutino. Żółtego nie widać ale chłopak jest bardzo, bardzo jasny. Dla laików: przyjechały cztery paputy, mnichy nizinne, biały, żółta, i dwie brudno białe :)

Lajcik kobaltowy to podobno dziewczynka, a lajcik niebieski to podobno chłopak. Tutaj „podobno” bo bez badań DNA, biały i żółta mają badania :) Na razie mniejszych towarzyszy chyba wystarczy… chyba żebym gdzieś za rogiem niebieski jeszcze znalazła bo mi się podobają :D

U dużych paputów też spore zmiany. Behawioryczne nie liczebne ;) Jak przyjechały to Grimm był zdecydowanie bardziej oswojony, rozpieszczali go, dziewczyna była tylko karmiona. Nikt się z nią nie bawił, nie głaskał… nie brał na ręce. I to się zmieniło. Grimm raczej do mnie nie przylatuje, tylko z klatki wychodzi na mojej głowie, no i jak gdzieś zadek za bardzo zaciąży i wyląduje w mało oczekiwanym przez niego miejscu to mogę go wziąć i na ramieniu posadzić. Xena za to nie daje wziąć się w dłonie ale… przylatuje do mnie! Od paru dni razem jemy śniadania, pierwsze lądowanie na głowie… mojej głowie! teraz już potrafi wylądować i na ręku i na ramieniu i na oparciu krzesła obok… i tak sobie razem jemy śniadanko. Muszę foteczki zrobić :)

No i zaczynają gadać! Pierwsze słowo oczywiste i tradycyjne u papug „halo” złapały bardzo szybko, teraz już nawet „halo, halllo” słyszę, a nawet „Halo, hallo Ania”  :twisted:

Bo Anię też zaczynają łapać. Wiecie jak cudownie jest wchodzić do domu i słyszeć nawoływania? Bosssssko!!!

„Dzień dobry” jakoś im nie wchodzi, może z raz coś podobnego usłyszałam ale niewyraźnie, może za długie? Nauczą się ;) Tylko ile razy ja powiem „dzień dobry”?????????? :roll:

Koniec tego bo fast miało być, spadam spać bo dzisiaj cały dzień w wozidełku spędziliśmy, po piątej ruszyliśmy… padam na pyszczek. Aaaa!!! Jeszcze jakieś fotki :)

Papucie mniejsze :D

I większe paputki

-No!!! W końcu kupiłaś porządną wannę!

-nie podglądaj!!!

-ja się nie zmieszczę?!?!?!?!

- no i co???

Zmokła kura i elegancik   :roll:

- i tak jezdem piękna!!!

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

The end…

Koniec…

Tak…

Koniec…

Właśnie zamknęliśmy potężny rozdział w naszym życiu, rozdział trwający ostatnie 5 lat…

często trudny, częściej przyjemny…

dający ogromną satysfakcję…

rozdział, w którym mężowaty wykonywał najbardziej męski zawód świata ( wg. Amerykanek ;) )

rozdział w którym przywitaliśmy na świecie kilkanaście włochatych istotek :)

Już wiecie? Już się domyślacie???

Tak…

nasze krówki opuściły Zwierzogród

Troszkę, co ja pieprzę!!! Nie troszkę!

Bardzo szkoda, że tak musiało się stać. Nie chcę i nie będę się tłumaczyć. Powiem tylko tyle – nadal nie spadła z nieba nawet kropla. Jakiś miesiąc temu skończyła się trawa na pastwiskach… dobrze, że w tym roku jabłonie owocują, trochę uratowały sytuację… ale cały sierpień krowy musiały dostawać siano…

 

 

Cała akcja transportowa dość karkołomna była, na szczęście nie dosłownie.

Człowiek profesjonalnie zajmujący się transportem zwierząt nie proponował uwiązów, na szczęście nie posłuchaliśmy. Wszystkie dorosłe dostały na rogi liny…

To załatwiliśmy w miarę sprawnie bo nasze krówki przecież miziaste były… do czasu aż ktoś nie majstrował im przy rogach  :roll:

Nie ważne – udało się…

Później wymyśliliśmy, że zagonimy stado do takiej niewielkiej kwaterki (zimowej alpaczej). Łatwiej tam podjechać dużym samochodem, bo musiał być duuuuuuży aby się wszystkie zmieściły. Na tą kwaterkę nie było już żadnego problemu, za dwoma wiadrami jabłek poszły jak w dym.

Przyjechał samochód, podjechał pod ogrodzenie… i co???

Na prawdę dobrze, że nie posłuchaliśmy z tymi uwiązami. Nie wiem w jaki sposób nakłonili by je do wejścia na samochód? Chyba, ze Potterowe lewiosaaa czy cuś!!!

Z dużymi oporami ale jednak udało się wprowadzić Nikitkę, później padło na Nike… dziewczynka stwierdziła, że owszem, może jechać ale tylko z naszą daglezją! Przeskakując przez siatkę okręciła się tak dokładnie wokół drzewa, że… no cóż, mamy pamiątkę.

Później wprowadzili jeszcze jedną dziewczynę i wpadli na fenomenalny pomysł aby spróbować nagonić całe stado na samochód. Po kilku próbach Nelson „powiedział”, że on pierdzieli takie wczasy i wraca do siebie! Powolutku, noga za nogą przelazł przez siatkę… następną siatkę… pozbierał jabłuszka spod przydomowej jabłoni i…

poszedł dalej w kierunku swojej zagrody nie bacząc na kolejne 4 ogrodzenia!!!

Pięciu chłopa, nie ułomków bynajmniej przeciągnął na brzuszkach jak foczki  :mrgreen:

Tak to się teraz fajnie pisze, ale uwierzcie nie było mi do śmiechu… wcale!!!

Jak nakłonić 700 kilo do zrobienia czegoś wbrew jego woli??? Nelson łaskawy, Nelson miziasty, lubi się głaskać, łebek do drapania nadstawia… dopóki się nie złapało byka za rogi!!!

Poszedł sobie do siebie, tam na szczęście rosną drzewa… jabłonki nie wyrwał, chociaż niewiele brakowało. To 50 letni sad, więc i drzewa konkretne, dzisiejsze sady nie zatrzymały by chłopaka ;)

Nie było wyjścia, nie chciał bysio do samochodu, samochód musiał przyjechać do bysia  :mrgreen:

Na prawdę nie wiem jakim cudem ale udało się…

najwięcej zabawy i śmiechu było z najmłodszym  :roll:

- Cooo??? Na wczasy??? Ja nie jadę!!!

Trochę… smutno, trochę pusto… ale jaka ulga na sercu, że nasze zwierzęta mają już co jeść, że hasają po soczystych i zielonych jak okiem sięgnąć łąkach. Całe stadko zamieszkało w górach i podobno ma nadal być stadem… zapowiedziałam odwiedziny… policzę ;)

 

Opublikowano Zwierzakowo | 17 komentarzy

Trochę pomarudzę…

Skoro o paputach nie chcecie czytać, nuda… wiem…

o alpakach było przecież niedawno, o krowach napiszę niebawem… o! o kuniach dawno nie było ale u nich constans

to se po marudzę  :mrgreen:

(nie miałam pojęcia, że po marudzę trzeba pisać oddzielnie! Jak jest razem to mi podkreśla, hmmm…)

A marudzić muszę bo ostatni raz padało u nas, ale tak normalnie padało, tak że mogłam powiedzieć, że podlało, uwaga!!!

10 LIPCA!!!

Trawa właściwie nie istnieje, nawet na przydomowych trawnikach. Kiedyś to chociaż koniom mogłam coś skosić…

Chyba powinnam jakieś foki zrobić, ale po co??? W zeszłym roku była uschnięta trawa na pastwiskach, w tym roku uschnięta trawa jest wszędzie. Mam nadzieję, że wiosną odbije…

Tak bardzo teoretycznie to jest zakaz podlewania ogrodów, przyznam się publicznie, że… no wiecie ;)

Musimy ratować chociaż iglaki, liściaste najwyżej szybciej stracą liście, z drzew spadają suszone liście!

No i cóż począć? Zwierzęta jedzą siano, dużo jabłek w sadzie, niewielkie ale są… właściwie się kończą…

Koniec! Jednak nie lubię narzekać  :roll:

Pochwalę się

Wczoraj poczyniliśmy pierwszą w naszej karierze kiełbasę  8-)

Powiem tylko tyle

Na pewno nie ostatnią!!!

Mięsko siekane nie mielone…

Wędzone przez 6 godzin w rzadkim dymie…

Jak na co dzień jadam kabanosy, tak zamiast przegryzki, jak mam smaka na COŚ, i nie wiem na co to mężowaty łapie zazwyczaj coś słodkiego, ja – kabanoska  :twisted:

tak powiem bez kozery, że nawet najwyśmienitsze kabanoski mogą się schować! I to głęboko!!!

Się pochwaliłam  :roll:

I zaśliniłam… lecę do lodówki  :mrgreen:

Jakiś wpis o niczym mi wyszedł, eee!!! Jak to o niczym?!?!?

O suszy i kiełbasie!

O!!!!! Ususzę sobie naszej kiełbasy! To jest pomysł! Jestem genialna!!!

Czy ja już kiedyś o tym nie mówiłam????  ;-)

 

Chyba mówiłam… i mnie wyśmieli  :-?

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 33 komentarzy

Pierwszy oblot i już wiem!!!

Wczoraj nasze domowe ptice pierwszy raz opuściły klatkę…

i już wiem:

  • że z kwiatkami to ja raczej powinnam się pożegnać  :evil:
  • że wszelakie durnostojki muszą wylądować w zamknięciu, to akurat DUUUUŻY plus!!!
  • że z firanami też powinnam się pożegnać ale tutaj walka będzie dłuższa  :evil:
  • że kurze na żyrandolu nie mają szans  :mrgreen:
  • na karniszach takoż ;)

I chyba najważniejsze, wiem jak mocno dziobie młoda amazonka!!!

I wiem też, że raczej nie chciała bym się przekonywać jak dziobie dorosła  :twisted:

Grimm jest bardziej oswojony, jeszcze w klatce nauczyłam przylatywania na dłoń, przychodzi i na paluchu ląduje w klatce, oczywiście z czymś do zapchania dzioba coby nie poczuł się oszukany  ;-) Za to Xena… dużo jeszcze pracy przed nami, a po ostatnim lataniu jeszcze dużo więcej! Pewnie jakbym miała więcej czasu to w końcu by sama do tej klatki trafiła, na następny raz mam plana aby je na głodniaka wypuścić, to poleci na żarełko z powrotem. Ale nie byłam taka genialna, i musiałam ją złapać…

ojjj bolało  :evil:

a co krzyku narobiła!!!

a co focha teraz strzela! Nawet marchewki ode mnie nie weźmie  :roll:

Zauważyliście, że mała ma już imię :) Ma! Xena od Hexenbestii z Grimma i od wojowniczej księżniczki, bo wojownicza jest bardzo! Zdecydowanie ona rządzi w klatce, jak jej coś upadnie, nie wiem marchewka, jabłko to nie ma najmniejszego zamiaru ruszyć doopska na dół tylko patrzy co Grimm trzyma w łapce. I oczywiście bezceremonialnie zabiera  :roll:

Taka @

To może dla zatarcia złego wrażenia… chociaż też chłopa nie dopuściła ;)

O! Właśnie! @ w kąpieli  8-)

-spiepsaj moja miska!!!

- że coooo??? ja się nie zmieszczę???

- to pacz!!!

- na koniec mu nas…am  :twisted:

- i co??? goopio ci???

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

O moim zdolnym mężusiu i najnowszych lokatorach, czyli Grimm i kto???

Się chłopina dowartościuje  :twisted: ale tym razem bym sobie bez mojego kochanego połówka nie poradziła  :roll:

Bo kupić trochę żelastwa to bym dała radę

ale posklejać tego do kupy to niiii…

Próba generalna! Rozpiętość krzydeł  :lol:

Duuuuzi ptaśek się zmieści to mały raczej też ;)

Z obsiatkowywania jakoś foci nie mam, znaczy byłam potrzebna  :-D

Już kilkukrotnie przebąkiwałam o paputach… że śmiertelnie zachorowałam na ary…

BĘDĄ… jakiem ja! ale w przyszłym roku. Nie lubię nie być przygotowana. Musimy dom trochę przebudować, trochę przemeblować, trochę dobudować… po tegorocznej alpakarni i stajnio-ptasiarni mężuś trochę zaspokojony budowniczo, a to On najbardziej musi chcieć ;)

więc ary będą, na bank… ararauny koniecznie, bo najpiękniejsze. Nawet kosmicznie drogie ary hiacyntowe nie podobają mi się tak bardzo. No macao jeszcze może być ale to chyba dlatego, że lubię czerwony  :-D

Ale… poza tym, że nie lubię być nieprzygotowana to chyba jeszcze bardziej nie lubię czekać  :mrgreen:

Więc tak aby powolutku przyzwyczaić się do większych ptaszków, oswoić zwierzęta domowe no i najbardziej oswoić męża z latającymi po domu ptaszyskami zamieszkały u nas…

AMAZONKI NIEBIESKOCZENE

Proszę Państwa oto GRIMM

-siemka  :-D

 

i jego kobieta… nie wiem kto  :-|

Grimm miał być Grin, wiadomo dlaczego ale bardzo lubimy ten serial i jakoś tak mnie którejś nocy naszło  :twisted:

ale na dziewczynę wcale mnie nie naszło i coraz bardziej mnie to męczy.

POMOŻECIE?????

Moje paputy to tegoroczne młodziaki, ręcznie karmione i przez to przesłodkie! Dziewczyna ciut ostrożniejsza ale Grimm już przyfruwa do mnie na rękę! Na tulasy jeszcze trochę oporny ale…  :mrgreen:

jeszcze  ;-)

No i zaczynamy pierwsze słowo czasami gadać, tradycyjne „halo” jeszcze trochę po papuziemu ale już kilka razy usłyszałam :D

Tyle słów… moich słów w sensie pisaniny… a co ja paput???

jakość zdjęć pozostawia niestety wiele do życzenia, ale tak to jest z moim fonem w mieszkaniu

-dobre, dobre dałaś 

Opublikowano Bez kategorii, Zwierzakowo | Otagowano , , | 11 komentarzy

Moni, Jula, Roma i Wala… i z owockami PAS

Na razie…

A z brązowymi to pas pasów, albo pas do kwadratu…

albo do sześcianu

Bo jeszcze chwilka i przestanę rozróżniać własne zwierzątka  :twisted:

Już z białymi miewam problemy, jak są razem to wiem która jest która, ale jak oddzielnie to muszę plameczki (1cm2) na szczęce szukać, bo Kalisi ma ;)

Z brązów jasnym brązem była, tfu jest Czokita i Gina, ciemniejsza Kama i całkiem ciemna Chanel, Gabi i Koko, później prawie czarna ale jednak brązowa Lady. Poprzednio dojechała Hazel, a tym razem 4 kolejne, z czego trzy prawie identyczne!!!

Na szczęście „prawie” robi dużą różnicę w tym przypadku  :mrgreen:

Bo dwie z dziewczyn, Moni i Jula, obie dwulatki nie były strzyżone w tym roku. Moni jest o pół tonu jaśniejsza, ale jak nie ma Julki obok to nie wiem która to :D

Nie patrzymy na upierdzielenie  :roll:

Może uda się zadziałać coś i fryzjer da się urobić, mam nadzieję…

Roma i Wala to zeszłoroczne panny i niestety też brązowe. Tutaj już wyraźnie widać różnicę, Roma jest zdecydowanie jaśniejsza, ale chyba ciemniejsza od Czokity i Giny. No i są ostrzyżone chociaż jakość owego strzyżenia pozwolę sobie przemilczeć  :roll:

A najbardziej zadowolony z ostatnich owocków jest oczywiście Huguś. Nie dam rady non stop pilnować towarzystwa, więc chłopak większość dnia jest oddzielony. Wieczorkiem codziennie porządny seks  8-) Zaraz po „robocie” chłopak biegiem leci do wanny…

po kąpieli koniecznie trzeba się oppanierować w piachu  :evil:

„Wątpisz w mój urok osobisty ma-leń-ka?????”

Opublikowano Bez kategorii | 19 komentarzy

Owocki…

Najwspanialsze owocki mojego, ftu naszego ostatniego wyjazdu. Właśnie dzisiaj przyjechały. Tadammm…  8-)

Przedstawiam Państwu (od lewej)

Bubbles – Bąbel  :mrgreen:

Coco – tu musimy pomyśleć bo Koko to ja przecież mam  :-D

Peaches – niby Piczka, ale chyba przechrzczę na Gracja bo popatrzcie na kolejne zdjęcia ;)

Hazel – chyba zostanie Hajzel  :-)

Nie będę długo gadać, zdjęcia powiedzą to same za siebie, one są PIĘKNE!!!

No i proszę jak niewiele mi potrzeba do szczęścia   :roll:

Opublikowano Bez kategorii | 28 komentarzy

I nadal nie wiem czy to dobrze czy źle…

Zamęczona dzisiaj jezdem potwornie, ponad 600 kilosków w kółkach mamy, ale zadowolniona też jezdem bo wyprawa bardzo owocna  :mrgreen:

Owockami się pochwalę jak przyjadą bo dzisiaj… właściwie to już i wczoraj i przed wczoraj pisać miałam ale jakoś zawsze coś  :roll:

A pisać miałam o…

no dobra o nowych lokatorach. Właściwie to nie o lokatorach, a o prawowitych mieszkańcach Zwierzogrodu.

Pamiętacie, że zawsze marudziłam o pawiach? Franek łajza sobie poszedł… to mam znów

Ten na łajzę nie wygląda, wręcz przeciwnie. Dziwny jest bardzo bo całe dnie spędza ze swoimi kobietami w kurniku. Tak! Ten typ tak ma! Wiecie, że tak bardzo „znam” się na pawiach, że szukałam informacji czy pawie to przypadkiem nie są ptaki nocne? Wieczorami dopiero wychodzą i zachowują się tak, jak zachowywać się powinny przez całe dnie. Co poradzić i czy cokolwiek radzić bo…

naprawdę nie wiem czy to dobrze czy źle  :roll:

Bo wygląda na to, że polubiły kurnik i że czują się tam bezpieczne i że raczej nie zwieją… ale z drugiej strony…

fajnie było by je czasami pooglądać  :roll:

Długo czekałam aż zacznie po ogrodzie chodzić aby foci napstrykać, się nie doczekałam. Musiałam pomóc towarzystwu w decyzji, a jak tylko oddałam im wejście do kurnika skutecznie wcześniej zadem mym zastawione natentychmiast znalazły się w chałupie.

Troszkę z tego nieskazitelnego wizerunku jednak ukradłam i Wam przyniosłam  :twisted:

 

Troszkę info technicznych, Franciszek Wstydliwy i jego panny to pawie czarnoskrzydłe. W przyszłym roku Franek podobno będzie miał tren, już kilka razy widziałam, że umie stawiać ogonek ;) , a panny podobno w przyszłym roku zniosą jajka. Dziewczyny to siostry, Franek podobno z innego gniazda. Dużo tych „podobno” ale nie pozostaje mi nic innego jak zaufać sprzedawcy, a jakby co to… już ja Cię  ścignę Jacuś!!!  :twisted:

A!!! Jeszcze jedno podobno! Podobno Frankowi znikną te białe plamy i szczerze mówiąc to w to podobno najmniej wierzę, i przez to Franek średnio mi się podoba… za to dziewczyny są przepiękne! Byłam przekonana, że samice pawia są szare, takie jak panie bażantowe, a tu taka niespodzianka  :-D

Dobra nie będę więcej przynudzać bo zmęczenie ma decydujący wpływ na lotność umysłu mego, życzę wszystkim dobrej nocy, a na koniec…

pawia krzyk…

MOJEGO PAWIA KRZYK!!!

Qrde marzenia jednak są po to aby je spełniać, a za każdym razem jak Franuś zaszczyci mnie głosem to… no oczy się pocą, banan na facjatę i… chłonę każdą komóreczką mnie…

 

Opublikowano Bez kategorii | 13 komentarzy

Dwa kolory beżowy…

Znaczy beżowy i beżowszy  :mrgreen:

Tylko nie wiem czy beżowszy to ten po mojemu jasny brąz czy ten jaśniejszy, sobie wybierzcie  :-D

Tym razem nie o zwierzach, nie o kiczarcie bo z czegoś żyć trzeba i kryptoreklama, eee!!! nawet ukrywać się nie będę, reklama  :-)

Wydłubałam dwie kolejne mgiełki, tym razem nie na zamówienie tylko tak po prostu… są…

może komuś się spodobają  :-D

Beżowy i beżowszy bo Huguś nikt nie zaprzeczy, że jest beżowy. Fachowcy zaprzeczą  :roll:

Bo po alpaczemu to on fawn się nazywa, chyba średni, medium znaczy. Chyba bo pojęcia nie mam jak to określić skoro brzusio jaśniejsze, welon ciemniejszy. Nawet w jedynce czyli runie z welonu widać delikatne cieniowania. Ale po ludzku to beżowy.

Wielkość ok. 32×180 cm

 

Drugi beżowy po mojemu jasny brąz ale w paszporcie Virginii wyraźnie stoi „beż”, a szal powstał z jej runa. Ginkę pamiętacie??? To ta co urodziła Lajlę  :-D

Piękna morda  8-)

A szal beżowszy… czy mniej beżowy???

wygląda tak

Ten wyszedł większy, kończyłam kłębek ;)

Rozmiar ok. 35×220 cm

Dla porównania obu kolorów :D

To który beżowy, a który beżowszy???  ;-)

Opublikowano Bez kategorii | 16 komentarzy

Ile paputów???

A to sobie policzcie  :twisted:

No i proszę jaki piękny, szajsbukowy wpis mi wyszedł  :mrgreen:

Tylko do woliery się nie chciałam pchać i straszyć towarzystwa i mi się siateczka czasami w kadr wcinała i patuty zamazywała  :roll: Nic to, następnym razem się poprawię ;)

I ile naliczyli, hę???

A w ogóle to muszę się przyznać, że zachorowanam śmiertelnie  :evil: na araraunę…

Wiem… marzenia są po to aby je spełniać ale to może grozić rozwodem :-?  to chyba będzie największy sprawdzian mojej siły perswazji… oj dużo dyplomacji przede mną, duuuużoooo…

Opublikowano Bez kategorii | 23 komentarzy